65-calowy OLED z serii G to sprzęt dla osób, które chcą wyraźnie lepszego obrazu niż w typowych telewizorach ze średniej półki, ale też oczekują sensownych funkcji do filmów, sportu i gier. W tym materiale rozbieram ten model na czynniki pierwsze: od jakości obrazu i możliwości gamingowych, przez dźwięk i system, aż po montaż na ścianie oraz to, czy w 2026 roku nadal ma sens. To praktyczny przewodnik dla kogoś, kto chce kupić świadomie, a nie patrzeć wyłącznie na sam rozmiar ekranu.
Najważniejsze informacje o 65-calowym OLED-zie LG G4
- Panel 4K OLED daje idealną czerń, bardzo wysoki kontrast i szerokie kąty widzenia.
- Odświeżanie 120 Hz natywnie i VRR do 144 Hz robią dużą różnicę w grach i przy dynamicznych scenach.
- Procesor α11 AI Processor 4K wspiera skalowanie obrazu i poprawia odbiór słabszych materiałów.
- Dolby Vision, HDR10 i HLG zapewniają dobrą kompatybilność z filmami i streamingiem.
- 4 porty HDMI 2.1 ułatwiają podłączenie konsol, PC i soundbara bez kombinowania.
- W 2026 roku to nadal mocny wybór, ale największy sens ma wtedy, gdy kupisz go w dobrej cenie względem nowszych modeli.
Co dokładnie oferuje LG G4 65 cali
Patrzę na ten model jak na telewizor, który ma łączyć dwa światy: kino domowe i granie. To nie jest zwykły OLED „do wszystkiego”, tylko wyżej pozycjonowany ekran z serii G, projektowany z myślą o mocnym obrazie i estetycznym montażu blisko ściany. Według specyfikacji LG, bez podstawy ma 1441 x 826 x 24,3 mm, a z podstawą 1441 x 910 x 263 mm, więc przed zakupem naprawdę warto sprawdzić miejsce, w którym ma wisieć albo stać.
| Panel | 4K OLED | Głębokie czernie i brak typowego dla LCD podświetlenia. |
|---|---|---|
| Rozdzielczość | 3840 x 2160 | Ostrość wystarczająca do 65 cali i treści 4K. |
| Odświeżanie | 120 Hz natywnie, VRR do 144 Hz | Płynniejszy ruch w grach i sporcie. |
| Procesor | α11 AI Processor 4K | Lepsze skalowanie i obróbka obrazu niż w tańszych seriach. |
| HDR | Dolby Vision, HDR10, HLG | Szeroka zgodność z filmami, serialami i streamingiem. |
| Audio | 4.2 ch, 60 W, Dolby Atmos | Lepszy dźwięk niż w cienkich telewizorach, ale nadal warto rozważyć soundbar. |
| HDMI | 4 porty HDMI 2.1 | Wygodne podłączenie kilku urządzeń bez ograniczania funkcji. |
| Waga | 23,8 kg bez podstawy, 29,1 kg z podstawą | Istotne przy montażu i doborze uchwytu. |
| Montaż VESA | 300 x 300 | Łatwiejszy dobór kompatybilnego uchwytu ściennego. |
| System | webOS Re:New | 4 aktualizacje systemu w ciągu 5 lat. |
Najkrócej: to duży, dobrze wyposażony OLED, który nie próbuje udawać budżetowego kompromisu. Dalej najważniejsze pytanie brzmi jednak nie „co ma na papierze”, tylko jak ten ekran zachowuje się w codziennym użyciu, zwłaszcza po zmroku i w jasnym salonie.
Dlaczego obraz robi tak duże wrażenie w filmach i serialach
Z perspektywy obrazu to telewizor, który bardzo mocno gra kontrastem: piksele OLED gasną całkowicie, więc czerń nie jest ciemnoszara, tylko naprawdę czarna. To właśnie dlatego sceny nocne, kino science fiction czy seriale oglądane przy zgaszonym świetle wyglądają tu po prostu lepiej niż na większości ekranów LCD.
W testach RTINGS ten model wypada jako OLED, który radzi sobie nie tylko w ciemnym pokoju, ale też w jaśniejszym wnętrzu. Jasność SDR i tłumienie odbić są na poziomie, który pozwala oglądać treści w normalnym salonie bez poczucia, że ekran od razu się „zamywa”. Nie zmienia to jednak jednego: najmocniej G4 błyszczy wieczorem, gdy ma do dyspozycji spokojniejsze warunki i pełne wykorzystanie HDR.
W praktyce docenia się też kolory. Są żywe, ale nie krzykliwe, a dzięki dobremu przetwarzaniu materiałów o niższej jakości telewizor nie karze od razu za gorszy streaming czy starszy materiał telewizyjny. Nie spodziewałbym się natomiast, że to będzie idealny wybór do salonu zalanego słońcem od rana do wieczora. W bardzo mocnym świetle każdy OLED traci trochę pazura i ten model nie jest wyjątkiem.
To prowadzi do kolejnej rzeczy, która dla wielu osób będzie ważniejsza niż sam kontrast: granie i wszystkie funkcje, które mają z telewizora zrobić sensowny ekran także dla konsoli albo PC.
W grach ten model nadal jest bardzo mocny
Na papierze 4 porty HDMI 2.1 brzmią jak lista z broszury marketingowej, ale w praktyce oznaczają coś bardzo konkretnego: nie musisz wybierać, które urządzenie podłączysz do „lepszego” wejścia. Konsola, PC, soundbar i ewentualny drugi sprzęt mieszczą się bez nerwowego przepinania kabli.
Najważniejsze jest jednak to, że ten panel obsługuje VRR do 144 Hz, ma tryb ALLM i współpracuje z G-Sync oraz AMD FreeSync Premium. Dla gracza to oznacza mniej rozrywania obrazu, mniej opóźnień i bardziej przewidywalne zachowanie w szybkich grach. Jeśli grasz na PS5 albo Xbox Series X, 120 Hz i niski input lag już robią różnicę. Jeśli siedzisz przy mocnym PC, 144 Hz daje dodatkowy zapas płynności, który przy dynamicznych tytułach naprawdę da się zauważyć.
Warto też rozumieć różnicę między natywnym odświeżaniem a trybem VRR. Panel pracuje natywnie z 120 Hz, a 144 Hz to dodatkowy zakres dla płynniejszej synchronizacji w grach. Dla użytkownika to nie jest detal techniczny, tylko sposób na mniejszy tearing i przyjemniejsze sterowanie. Z tego powodu G4 wciąż brzmi bardzo dobrze nawet w 2026 roku, choć nowszy G5 idzie krok dalej z wyższą jasnością i 165 Hz.
Skoro obraz i granie stoją wysoko, trzeba jeszcze sprawdzić coś, co często bywa pomijane przy zakupie: dźwięk, system i to, jak telewizor zachowuje się każdego dnia, nie tylko w demo sklepowym.
Dźwięk, webOS i codzienne korzystanie
Wbudowany zestaw 4.2 ch i 60 W jest lepszy niż w wielu smukłych telewizorach, ale nie udawałbym, że zastąpi porządny zestaw audio. Do wiadomości, streamingu i zwykłego oglądania wystarczy. Jeśli jednak chcesz filmowego efektu z wyraźniejszym basem i pełniejszym dialogiem, soundbar nadal ma sens. To właśnie ten przypadek, w którym dobry obraz aż prosi się o lepszy dźwięk.
Na plus zapisuję też webOS Re:New, czyli obietnicę 4 aktualizacji systemu w ciągu 5 lat. Dla użytkownika oznacza to po prostu dłuższą żywotność interfejsu i mniejsze ryzyko, że telewizor zacznie wyglądać na „stary” po dwóch sezonach. Do tego dochodzą tryby takie jak Filmmaker Mode, które przydają się wtedy, gdy nie chcesz agresywnego upłynniania ruchu ani przesadnego podbijania obrazu przez automatykę.
Ja patrzę na ten zestaw tak: to telewizor, który jest dobrze przygotowany do codziennego użytku, ale jego mocnym punktem nie jest sam głośnik, tylko obraz i przetwarzanie sygnału. Jeśli więc oglądasz dużo filmów i seriali, a dźwięk chcesz później rozbudować osobno, konfiguracja ma sens. Jeśli oczekujesz jednego urządzenia „do wszystkiego”, warto już na starcie założyć zakup soundbara.
Teraz najważniejsza praktyczna kwestia: czy taki ekran da się wygodnie ustawić w normalnym salonie i co trzeba sprawdzić przed montażem.

Jak ten 65-calowy ekran odnajdzie się w salonie
65 cali to już wyraźnie duży format, a przy serii G to widać jeszcze mocniej, bo całość jest projektowana z myślą o montażu ściennym. Bez podstawy telewizor ma tylko 24,3 mm głębokości, więc po powieszeniu potrafi wyglądać bardziej jak panel niż klasyczny odbiornik. To właśnie jeden z powodów, dla których seria G ma tak wyraźny charakter.
Przy montażu liczy się jednak nie tylko wygląd. LG podaje, że model 65 cali korzysta z mocowania VESA 300 x 300, a w instrukcjach wprost zaleca ostrożność i w wielu przypadkach profesjonalny montaż. Ja traktuję to serio, bo przy ekranie ważącym 29,1 kg z podstawą źle dobrany uchwyt albo słaba ściana szybko robią się realnym problemem, nie detalem.
- Szerokość 144,1 cm oznacza, że szafka lub ściana muszą mieć odpowiedni zapas, żeby ekran nie wyglądał na ściśnięty.
- Głębokość 263 mm z podstawą pokazuje, że ustawienie na meblu wymaga więcej miejsca niż w zwykłych, cieńszych telewizorach.
- Układ kabli warto zaplanować wcześniej, bo przy montażu na ścianie późniejsze poprawki bywają niewygodne.
- Oryginalny efekt One Wall najlepiej działa wtedy, gdy telewizor faktycznie wisi blisko ściany, a nie stoi „na chwilowym” rozwiązaniu.
Jeśli więc szukasz ekranu do dużego salonu, G4 dobrze wpisuje się w ten scenariusz. Jeśli chcesz po prostu postawić telewizor na komodzie i nie zajmować się montażem, ten model nadal zadziała, ale część jego charakteru po prostu się zgubi. Z tego punktu przechodzę do pytania, które przy zakupie premium w 2026 roku jest już nie do ominięcia: czy lepiej kupić G4, czy jednak dopłacić do nowszego modelu.
Jak wypada na tle G5 i C4
W 2026 roku patrzyłbym na ten model jako na bardzo mocny zakup wtedy, gdy różnica cenowa względem nowszego G5 jest wyraźna. Jeżeli cena jest bliska, nowszy model daje więcej jasności i 165 Hz, więc po prostu wygrywa parametrami. Jeżeli jednak G4 da się kupić zauważalnie taniej, zaczyna wyglądać jak rozsądniejsza inwestycja, bo nadal oferuje poziom obrazu, którego większość użytkowników nie wykorzysta w pełni nawet po latach.
| LG G4 | Najlepszy kompromis między klasą obrazu a ceną, jeśli trafisz dobrą ofertę. | 144 Hz, mocny OLED, bardzo dobry do filmów i gier. |
|---|---|---|
| LG G5 | Wybór dla tych, którzy chcą po prostu najnowszego i jaśniejszego modelu. | Wyższa jasność, lepsza dynamika HDR, 165 Hz. |
| LG C4 | Rozsądna opcja, gdy budżet ma większe znaczenie niż prestiż serii G. | Nadal bardzo dobry OLED, ale zwykle mniej „flagowy” charakter. |
Gdybym miał to uprościć do jednej zasady, powiedziałbym tak: G4 wygrywa, jeśli chcesz premium bez przepłacania za najnowszą generację. G5 ma przewagę techniczną, ale nie każdy odczuje ją na tyle, by dopłata miała sens. C4 z kolei jest mocny wtedy, gdy chcesz zejść z kosztów i nadal wejść w świat OLED-ów, choć bez tego samego poziomu „galeryjnego” efektu i dodatkowego zapasu jasności.
Na koniec zostaje jeszcze to, co robi największą różnicę po rozpakowaniu telewizora, a nie w tabeli ze specyfikacją.
Na co zwracam uwagę przed zakupem i po instalacji
Przy OLED-ach nie uciekam od tematu ochrony panelu, bo to realny element eksploatacji. LG stosuje funkcje typu Pixel Cleaning, które odświeżają panel i pomagają ograniczać ryzyko retencji obrazu, ale to nie jest magia. Jeśli telewizor ma przez wiele godzin pokazywać statyczne elementy, na przykład logotypy stacji, paski informacyjne czy interfejsy z grami, trzeba zachować trochę rozsądku.
- Nie zostawiaj statycznych obrazów na długo, zwłaszcza przy intensywnym użytkowaniu OLED-a.
- Zostaw telewizor podłączony do zasilania po wyłączeniu, żeby automatyczne czyszczenie pikseli mogło działać.
- Sprawdź warunki w pokoju, bo w bardzo jasnym wnętrzu lepiej będzie widać ograniczenia OLED-a niż jego zalety.
- Przed zakupem porównaj cenę z G5 i C4, bo to od różnicy w ofercie zależy, czy dopłata ma sens.
- Jeśli planujesz montaż ścienny, od razu policz koszty uchwytu i ewentualnej instalacji, zamiast traktować je jako dodatek na końcu.
Z mojego punktu widzenia to telewizor dla osób, które chcą mocnego obrazu, lubią filmy i gry, a przy tym cenią nowoczesny wygląd zawieszonego ekranu. Jeśli cena jest dobra, 65-calowy G4 wciąż potrafi być bardzo trafionym wyborem. Jeśli jednak różnica do nowszego modelu jest mała, rozsądniej będzie spojrzeć wyżej; jeśli budżet jest napięty, C4 częściej okaże się spokojniejszym zakupem. Właśnie tak oceniam ten model w 2026 roku: nie jako „najlepszy dla wszystkich”, tylko jako bardzo mocny ekran dla tych, którzy wiedzą, za co dopłacają.
